Wiatr się trochę uspokoił! Piekłu niech będą dzięki :) W zamian za to pojawił się upał (błeeeee), ale rano jeszcze taki do zniesienia. Jednak jeśli sobie przeanalizujemy dalsze dni, to czekają nas podobno burze i deszcze niespokojne, więc tym bardziej nie będę narzekał.
Ruszyłem - jak to ostatnio prawie non stop - na wschód, tyle że dziś nie kombinowałem z jakimiś kółkami, a pokręciłem w tę i z powrotem, z Dębca przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Rogalinek, Rogalin i Świątniki do Radzewic, tam zawróciłem i śledziłem sam siebie, lekko poszerzając powrót o pętelkę przez Mosinę. No i wyszedł niniejszy robal.
W Rogalinku wychwyciłem taki oto przystanko-mural. I co prawda u mnie patriotyzmu jest tyle, ile wśród posłów PiS zdolności samodzielnego myślenia, czyli praktycznie zero, to szacun za pamięć o - jakby nie było - ważnym dla niektórych temacie. A w porcie w Radzewicach jak zwykle słodko i uroczo. Chciałem zrobić fotę z innej perspektywy niż zawsze, czyli z pomostu i... rower już nie jest w idealnym stanie, a konkretnie owijka, która zapoznała się przez moją nieuwagę z drewnianą konstrukcją. Cóż, lepszy taki chrzest niż pod kołami tira :) Po powrocie stwierdziłem jeszcze, że pojawię się w robocie trochę później, dzięki czemu będę miał czas na spacer z psem, który od pobytu w górach tak pokochał wodę (szczególnie strumyki), że zaczynam podejrzewać, iż ojciec miał w sobie coś z wyżła, choć po Kropie - delikatnie mówiąc - tego nie widać :)
Komentarze (10)
Kibice Legii czy Wisły raczej tamtędy nie jeżdżą. Nawet z lubuskiego najgorszy sort rzadko się pojawia :)
Mors - tylko swoją obecnością. Nie jestem prawicowcem, więc inne profanacje nie przyszły mi do głowy :) "Zwykli" wandale aktualnie łażą po wioskach z koszulkami "śmierć wrogom ojczyzny", więc będzie spokój. Tym bardziej, że na zewnętrznej elewacji namalowano logo Lecha Poznań, więc miejscówka jest chroniona podwójnie :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"