Ręce opadają
Czwartek, 29 marca 2018
· Komentarze(3)
Rozwinięcie tytułu: zimno, wiatr, mokro... Ile można? A przed nami podobno jeszcze białe święta...
Dobrze, że w ogóle dziś pokręciłem, bo od rana padał (tylko) deszcz. "Tylko", bo podobno w sporej części kraju nasypało białego gów... puszku, więc w sumie mogę uznać się za szczęściarza, około dziesiątej bowiem się lekko rozpogodziło i mogłem pomknąć w trasę.
Napisałem: pomknąć? Zgrywus ze mnie. Ledwo trzymałem pion, tak wiało. Nawet jadąc crossem miałem czasem wrażenie, że jakaś siła stara się mnie zepchnąć z drogi, a poruszanie się do przodu było niezłym wyzwaniem. Biorąc pod uwagę, że wczoraj mnie przewiało - co ciekawe, nie na rowerze, a przez częste wysiadanie i wsiadanie z/do puszki (nie chodzi o zakład zamknięty) - i czuję się tak sobie, nawet nie chce mi się drążyć tematu dzisiejszej rzezi.
Trasa to w tę i we wte na zachód: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Chomęcice - Głuchowo - Dąbrówka - Palędzie - Gołuski - Głuchowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Pod koniec wjechałem sobie jeszcze na myjkę, przy okazji instruując pewnego starszego pana, o co kaman, bo pierwszy raz zawitał na ten wynalazek. W momencie, gdy już skończyłem pucować grata i ruszyłem, zaczął... padać deszcz. Ma się to szczęście w życiu :)
Dobrze, że w ogóle dziś pokręciłem, bo od rana padał (tylko) deszcz. "Tylko", bo podobno w sporej części kraju nasypało białego gów... puszku, więc w sumie mogę uznać się za szczęściarza, około dziesiątej bowiem się lekko rozpogodziło i mogłem pomknąć w trasę.
Napisałem: pomknąć? Zgrywus ze mnie. Ledwo trzymałem pion, tak wiało. Nawet jadąc crossem miałem czasem wrażenie, że jakaś siła stara się mnie zepchnąć z drogi, a poruszanie się do przodu było niezłym wyzwaniem. Biorąc pod uwagę, że wczoraj mnie przewiało - co ciekawe, nie na rowerze, a przez częste wysiadanie i wsiadanie z/do puszki (nie chodzi o zakład zamknięty) - i czuję się tak sobie, nawet nie chce mi się drążyć tematu dzisiejszej rzezi.
Trasa to w tę i we wte na zachód: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Chomęcice - Głuchowo - Dąbrówka - Palędzie - Gołuski - Głuchowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Pod koniec wjechałem sobie jeszcze na myjkę, przy okazji instruując pewnego starszego pana, o co kaman, bo pierwszy raz zawitał na ten wynalazek. W momencie, gdy już skończyłem pucować grata i ruszyłem, zaczął... padać deszcz. Ma się to szczęście w życiu :)








