Czyli po prostu Dzień Ogromnie Leniwego Amatora Rowerowego :) Wyruszyłem dziś w samo południe, co już samo w sobie zakrawa o hańbę, ale że praca nie wzywała, a i Żona miała wolne, to można było korzystać. Miałem nadzieję, że w związku z późną godziną uda mi się pokręcić w sympatycznych warunkach, ale gdzie tam... Trzy (słownie: trzy) stopnie, do tego przenikliwy i zimny wiaterek... Jakoś zbyt szybko to idzie :/
Kompletnie bez żadnej spiny, powolutku, wykonałem taką oto glizdę: z Dębca przez Plewiska, Dąbrówkę, Palędzie, w Dopiewcu objazd Konarzewa przez Trzcielin do Dopiewa, następnie powrót po swoich śladach, a końcówka to droga przez Gołuski, Komorniki oraz znów Plewiska i do domu. Zauważyłem jeden wielki plus: kończy się remont plewiskowej części Grunwaldzkiej (w końcu...) - dzięki szatanowi da się już tam jeździć w obydwie strony. Za to jest też minus, a może w sumie neutrus, bo w tym kraju mało co mnie dziwi: w związku z budową nowego odcinka S11 od jakiegoś czasu istnieje objazd drogi między Chomęcicami a Konarzewem. Żeby było łatwiej, na jednym jego kawałku zaczęto... remont. No i teraz mamy do wyboru: drogę zamkniętą lub rozkopaną. Brawo :)
Dziś bez zdjęć, bo przy takiej pogodzie robiąc jakiekolwiek dostałbym bana na BS za namawianie do samobójstwa :) A kręci się tak ciężko, że w sumie byłoby to częściowo prawdą.
Mi przydałby się kolejny nówka asfalcik od końca plewiskowej Grunwaldzkiej do Głuchowa (długa prosta) i byłoby można było robić fajne szosowe pętelki ze znośnym ruchem aut ...
Przez - nie, opłotkami czasem. Tam jest DDR-ka, z kostki oczywiście, do tego poprowadzona pijacko, czyli z lewa na prawo. Dbam o zdrowie psychiczne oraz portfel i unikam :)
Dobrze, że nie RUBEL, bo by to oznaczało Rok a dalej nie wiem, ale też chyba nic zbyt dobrego ;D No chyba, że transferowy, to jeszcze jakoś brzmi w kontekście przemieszczania się ;) Co do neutrusa zaś, to w kontekście termicznym zawiera się pomiędzy +0, a -0. Comin''(iarka) soon!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"