W życiu nie spodziewałem się, że odbieranie jeszcze kilku dni zaległego urlopu w listopadzie będzie mnie tak cieszyło. Mimo braku planów wyjazdowych dobrze jest bowiem wyspać się w takie ponure dni, jak ten dzisiejszy i wyruszyć nie o ósmej rano, ale grubo po dziesiątej, czyli już wtedy, gdy temperatura wzrośnie do astronomicznych plus czterech. Boję się tylko, że się rozleniwię i zechce mi się przedłużyć wolne jeszcze na okres grudzień - luty :)
W nocy padało, a nad ranem drogi były jeszcze mokre, mimo to ruszyłem szosą, zakładając jednak błogosławiony tylni błotnik. Wiało z północnego zachodu, mocno, lecz już nie aż tak bardzo, ale z góry odpuściłem sobie walkę o dobry wynik - nie dość, że czekało mnie kilkanaście kilometrów jazdy miastem w najbardziej zakorkowanym rozumieniu tego słowa, to jeszcze wszechobecne liście i błocko na DDR-kach torpedowały myśli o przejmowaniu się o średnią. I tak już zostanie do końca roku, bo życie mi miłe :)
Trasa (tu Relive) okrągła niczym (chyba już przez tych na górze uznawane za coś normalnego i naturalnego w przestrzeni publicznej) celtyczki na marszu narodowców: Dębiec - Górczyn - Golęcin - Strzeszyn - Kiekrz - Rogierówko - Sady - Lusowo - Zakrzewo - Plewiska - Poznań.
Na ścieżce przy Niestachowskiej, zaraz obok Uniwerku Przyrodniczego, napotkałem na pozostawiony (bo na tym to polega) elektroniczny skuter do wypożyczenia. Chyba fajna rzecz, choć tania nie jest - minuta jazdy to 69 groszy, ma też póki co ograniczony zasięg, czyli centrum i północ Poznania. Ale plusik za to, że jest to elektryczne i ma wymienne baterie, które niby są na bieżąco uzupełniane. Jak na razie ochy i achy w necie mieszają się z krytycznymi uwagami, ale sama idea bardzo mi się podoba. Za to już zdecydowanie mniej parkowanie na DDR-ce, jednak postanowiłem wybaczyć i jedynie cyknąć sobie fotę :)
Komentarze (8)
A u nas już od wielu lat są Segway''e. Nawet miałem z nimi zawodowo przez kilka zimowych miechów do czynienia - i głównie pamiętam, że z racji panującej wówczas pory roku zwanej jesienią / zimą, mimo bycia raczej zimno niż ciepłolubnym strasznie na nich wymarzałem. Pewnie z takim skuterem jest podobnie.
Mnie nie przekonują elektryczne skutery - jechać skuterem, który nie hałasuje i nie smrodzi to tak jak pójść do burdelu, żeby się poprzytulać i porozmawiać o poezji ;)
Bitels - no ja sobie nie wyobrażam wstawać tak wcześnie. Koszmar jakiś :)
Ania - no fakt, trochę zaległego mi się uzbierało. Ale tak to jest, jak się nie zatrudnia odpowiedniej liczby pracowników, przez co trzeba łatać dziury za innych. Jak widać - warto było, teraz mam kumulację wysypiania się :)
Grigor - a nawet coolową :) Co do Vespy to trochę tak. Z ciekawości zacząłem szukać informacji, jakiej marki są te skuterki, ale nie da się wyczytać tego nawet z regulaminu. Choć użytkownicy chwalą sobie jakość.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"