Nieboskłany

Piątek, 13 października 2017 · Komentarze(4)
Powrót do Poznania, powrót do zawodowych obowiązków, choć też powrót na szosę. Przynajmniej to ostatnie brzmiało atrakcyjnie, ale jak to z teorią - realia okazały się trochę bardziej brutalne :) Co prawda na szczęście już nie padało, jednak nie powiem, żeby póki co warunki były specjalnie komfortowe - ciężkie chmury nie napawały optymizmem, a wiatr... Hm, byłem zahartowany po tym, co działo się nad morzem, ale odczułem zdecydowaną różnicę in minus w odczuwaniu jego podmuchów pomiędzy niby bardziej wietrzną północą a swoimi rejonami - tam przynajmniej osłaniały mnie drzewa, tu już mało co, a w sumie nic, przynajmniej przy opcji na zachód (Poznań - Plewiska - Komorniki - Gołuski - Palędzie - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Palędzie - Komorniki - Plewiska - Poznań). Pola, pola i pola. Brr. Wynik więc jest jaki jest, a wcale niełatwo było takiego koszmarka wykręcić.

Wpis krótki, bo jestem zmasakrowany po tych kilku godzinach obcowania z czynnikiem ludzkim. Ja chcę znów na urlop! :)

Fota nieba robiona "z rąsi" oddaje w pełni dzisiejszy całokształt :)

Komentarze (4)

Wiem. Już się cieszę na samo wspomnienie :/

Trollking 17:28 poniedziałek, 23 października 2017

Wy tam zimą z tymi polami będziecie mieli masakrę sry bryyysakrę :P

Lapec 12:05 poniedziałek, 23 października 2017

Nadzieją matką... nas, rowerzystów :)

Trollking 18:44 piątek, 13 października 2017

Miejmy nadzieję na słoneczny weekend.

grigor86 18:34 piątek, 13 października 2017
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa dluje

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]