Spokojnie, nie będę znów poruszał tematu "Smoleńska" :) Wykonałem dziś po prostu ostatni kurs na starym napędzie w szosie, aktualnie sprzęt trafił na serwis, na pewno trzeba będzie wymienić kasetę, łańcuch, co z resztą komponentów - okaże się. Mam nadzieję, że korba jeszcze da radę. Przy pomyślnych wiatrach (taki oksymoron) odbiorę rower jutro, najpóźniej pojutrze.Tak szczerze to myślałem, że jeszcze trochę pokręcę na tym, co mam, ale niestety - kilka mocniejszych stąpnięć na pedały i mi się odechciało. Jednak fajnie jest mieć zęby :)
Owe ostatki zrobiłem na zachód, klasycznie, z Dębca przez Luboń, Wiry, Komorniki, Szreniawę, Konarzewo, Trzcielin, Dopiewo, Palędzie, Plewiska i do domu. Wiatr wciąż konkret, a fakt, że nie chciał współpracować już dawno przestał mnie dziwić. Za to wciąż zadziwiają mnie imbecyle w puszkach - dziś wyjątkowo podniósł mi ciśnienie nie kierowca BMW, a Audi, który przed Dopiewem z taką prędkością wchodził w prawie dziewięciostopniowy zakręt w lewo, że nie tylko nie zmieścił się na swoim pasie, ale zajął dwie trzecie mojego, prawie robiąc ze mnie marmoladę. Troglo mam nadzieję jeszcze ma we łbie donośne "rrrrrr", kóre zawarte było w pewnym wykrzyczanym i powszechnie znanym słowie. A tak w ogóle to im więcej mam tego sytuacji z rodzimymi koneserami niemieckiej motoryzacji, tym bardziej wydaje mi się, że to musi być zawarte gdzieś w genach. Bo to, co potrafi Polak, gdy Niemiec zaopatrzy go w odpowiednie narzędzia własnej produkcji widoczne było choćby podczas wojny i skończyło się spaleniem stodoły z ludzką zawartością w pewnej podlaskiej wsi. Zbyt daleko idę? Nie wydaje mi się - już od dawna mówię, że masowy dostęp do czterech kółek dla narodów o mentalności "zapyziały wschód" to rozparcelowana na obszernym terenie broń masowego rażenia.
Tyle :) Jutro podobno ma lać i grzmieć, więc kręcenia pewnie nie doświadczę, nawet crossem :/
Komentarze (6)
Ale której? Tej Macierewicza? Sorry, nie jem parówek :)
Wystarczył mi film "Smoleńsk", już wszystko wiem. Że poziom artystyczny prawicy dorównuje jej rządom :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"