Nocą, w momentach chwilowych przerw we śnie, słyszałem stukanie kropel deszczu o parapet, w związku z czym ranek rozpoczął się od zagadki: co zastanę za oknem? Była to zagadka zadana praktycznie "na śpiocha", bo żeby wykonać potencjalne kręcenie i zdążyć do pracy musiałem wstać w okolicach godziny siódmej. Gdy podniosłem rolety ucieszyło się pół mojego "ja", to odpowiedzialne za rower, natomiast drugie, ostatnio dominujące, posiadające niesamowitą moc przyklejania do poduszki, było zdecydowanie zdegustowane. Podsumowując - na drogach zalegały jeszcze spore kałuże, ale już nie padało. Nie było wyjścia - trzeba było iść do wyjścia, z dwoma kółkami pod pachą :)
Wczoraj umyłem szosę, więc dziś na ofiarę wybrany został cross, delikatnie bardziej usyfiony. Po powrocie słowo "delikatnie" zamieniło się w "zdecydowanie". Do tego mam talent wyborny :) Wiało z północy, ale na północy miał się dziś odbywać bieg Wings For Life (generalnie jedna z niewielu masówek, która jak na moje ma sens), wybrałem więc kierunek zachodni, kręcąc lekko pozmieniany klasyk, z Dębca przez Górczyn, Junikowo, "centrum" Skórzewa, Dąbrowę, Sierosław, Więckowice, Dopiewo, Palędzie, Dąbrówkę i Plewiska. Prócz tego, że mocno duło, w sumie nic się nie wydarzało, więc ja mogłem zanurzyć się w muzyce. A miałem ją dziś zacną, bo zakupiłem sobie nie tak dawno w wersji "empeci" nową płytę Pablopavo z Ludzikami - "Ladinola". Jak zwykle mistrzostwo - mało kto tak pięknie i klimatycznie potrafi mówić o codzienności i zakończonej już niewinności. Idealny klimat na tę naszą tegoroczną "wiosnę".
A to ja mieszkam na szesnastym piętrze? To co do cholery w takim razie robię codziennie na drugim? :) dodam jeszcze, że żeby mój budynek miał szesnaście pięter to musiałby być cztery razy sklonowany :)
Ale spoko, skoro spełniasz marzenia to napisz proszę jeszcze, że mam wykwintny apartament, a nie małą klitkę - i niech się spełni :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"