Kaftanik
Wtorek, 18 kwietnia 2017
· Komentarze(2)
Trzy wolne, z czego dwa ustawowo, dni minęły mi ekspresowo, a co najważniejsze - częściowo na rowerze. Łatwe to nie było, bo albo wymagało pobudki o nieistniejących dla normalnego śmiertelnika porach, albo wyposażenia siebie przed wyjazdem w płetwy i maseczkę do nurkowania. Dziś nastąpił ów wspaniały dzionek, gdy najzwyczajniej w świecie mogę iść do pracy. Aż skaczę pod sufit z radości ;/
Udało się o dziwo znów pokręcić. O dziwo, bo miało lać, a tymczasem około dziewiątej rano niebo zrobiło się błękitne. Tylko ten wiatr... Temat zresztą w tym roku jest na tyle znany przez wszystkich urowerowionych, że szkoda klawiszy do jego rozwijania, Rozpędzał się chłopak z północnego zachodu, co zmusiło mnie do jazdy przez miasto, zaczynając od Dębca przez Maltę, Antoninek, Swarzędz, Paczkowo, gdzie zakręciłem i wróciłem przez wiochy - Gowarzewo, Tulce, Żerniki, by klasycznie finiszować przez Starołęcką. Poznań o dziwo był wyludniony, więc wyjątkowo nie mogę narzekać na korki, a śmiem twierdzić, że gdyby nie światła to jechałoby się... dobrze. Tak, ja to napisałem :)
No to co, do pracy! Raduje się dusza, raduje się serce... Tylko ten dziwny biały kaftan lekko przeszkadza :)
Udało się o dziwo znów pokręcić. O dziwo, bo miało lać, a tymczasem około dziewiątej rano niebo zrobiło się błękitne. Tylko ten wiatr... Temat zresztą w tym roku jest na tyle znany przez wszystkich urowerowionych, że szkoda klawiszy do jego rozwijania, Rozpędzał się chłopak z północnego zachodu, co zmusiło mnie do jazdy przez miasto, zaczynając od Dębca przez Maltę, Antoninek, Swarzędz, Paczkowo, gdzie zakręciłem i wróciłem przez wiochy - Gowarzewo, Tulce, Żerniki, by klasycznie finiszować przez Starołęcką. Poznań o dziwo był wyludniony, więc wyjątkowo nie mogę narzekać na korki, a śmiem twierdzić, że gdyby nie światła to jechałoby się... dobrze. Tak, ja to napisałem :)
No to co, do pracy! Raduje się dusza, raduje się serce... Tylko ten dziwny biały kaftan lekko przeszkadza :)








