Czym się różniła wczorajsza jazda od dzisiejszej? To proste. Datą :) A tak poza tym to wiało tak samo, a nawet mocniej, chmury leciały po niebie z prędkością zjaranego kamikaze, a kałuże rywalizowały o kawałek mojej opony z dziurami w drogach. Nawet połowiczny cel trasy był ten sam - Dopiewo, tyle że dojechałem doń od strony Lubonia, Wirów, Szreniawy, Konarzewa i Trzcielina, Wróciłem natomiast praktycznie wczorajszym śladem, poszerzając go pomiędzy Palędziem a Plewiskami serwisówką przy S-11, na której prawie mnie zmiotło z wiaduktu. Wiosna :) Za dzisiejszą średnią w związku z powyższym zakład nie odpowiada :)
Na święta pogoda się zapowiada taka, jaka się zapowiada. Czyli jajcarska. Ale w najgorszym tego słowa znaczeniu - ma być zimno, wietrznie i mokro. Choć biorąc pod uwagę, iż grafik mam napięty jak pasek Ryśka Kalisza to nie mam co płakać nad jeszcze nierozlanym mlekiem - bo i tak nie wiem czy zdążyłbym coś pokręcić. Się zobaczy.
Na koniec obrazek z codzienności. To się nigdy nie skończy, nie mam złudzeń. A obywatela było też ciężko wyprzedzić z powodów okołobłędnikowych :)
Komentarze (8)
Mors - no w sumie... choć temu panu było bliżej do bycia ciałem astralnym :)
Ania - no właśnie :) myślę, że krzaczki byłyby odpowiednie :)
Ania - raczej na lewą, chodnik jest po prawej, za pasem zieleni :)
Grigor - co prawda to prawda, ale są pewne sposoby, żeby przynajmniej zapamiętali fakt, że coś jest nie tak :) od razu mówię - używam ich tylko w przypadku tych najbardziej bezczelnych bezmózgów. Ten obywatel potraktowany został pokojowo ;)
Niestety wciąż w tym kraju, wielu nie nauczysz Trollking niczego nowego. Świadomość socjalistyczna jeszcze głęboko tkwi w świadomości wielu starszych ludzi - "wszystko dla wszystkich" Czyli w tym przypadku droga rowerowa dla pieszych :-S
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"