Idzie ku lepszemu. Na razie to lepsze jest gorsze, ale idzie :) Grunt, że mogłem znów usiąść na szosie, bo nocne opady skończyły się nocą (jupi), a wiatr minimalnie wyluzował. Jest nadzieja.
Nie kombinowałem z trasą, tylko ruszyłem wolnym tempem (bo w sumie po co się spieszyć?) znów na zachód, przez Plewiska do Zakrzewa, potem kierunek na Sierosław oraz Wysogotowo, a wróciłem przez Dopiewo, Palędzie, Gołuski i Plewiska. Jako że wyjechałem "rano w wersji rano" (czyli około 8:30) to niewiele się wydarzyło, na szczęście. No bo w polskich realiach brak wydarzeń na drodze to powód do radości. A nie, nawet jest pozytyw - przed skrętem z DW307 jeden z samochodów zatrzymał się sam z siebie, przepuścił mnie i pozwolił skręcić w lewo! Świat się kończy :)
W Plewiskach po tym, jak nie tak dawno temu zakończył się remont ulicy Grunwaldzkiej, zaczął się remont... ulicy Grunwaldzkiej. Tym razem krótki kawałek, ale znów zapowiada się kilka miesięcy zabawy. Choć i tu się zdziwiłem, bo na sugerowanym objeździe ulicą Fabianowską użyto mózgu i usunięto (pewnie tymczasowo) progi zwalniające, które akurat tam były lekko pomniejszoną wersją Mount Everestu, tyle że z gumy :)
Komentarze (6)
Dawno, dawno temu, jeszcze zanim tam zamieszkałeś, były dwa. Ale potem na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy (gdziekolwiek się po to chodzi) i został jeden :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"