MDM
Piątek, 31 marca 2017
· Komentarze(2)
Czyli Mocniejsze Domknięcie Marca. W końcu, po wielu miesiącach znoju oraz upokorzeń, wiatr się zlitował i zamknął swój paskudny pysk. No, może nie do końca, bo wciąż serwował mi dziś kuksańce z boku oraz wychodził mi twardo na przeciw, ale już jakby opadł gnojek z sił. I tak ma zostać!
Odżyłem. Cała trasa, czyli lekko zmodyfikowany "kondomik" przez Luboń, Puszczykowo, Mosinę, Dymaczewo, Stęszew, Szreniawę, Rosnowo oraz Plewiska to po prostu kręcenie. Tak mało, a tak wiele. Nie trzeba się trzymać kurczowo kierownicy, żeby człowieka nie zwiało, nie trzeba też zakładać miliarda warstw ciuchów. Tylko jechać. Już zapomniałem jakie to fajne.
Z wydarzeń dzisiejszych wymienić należy kolejne zapewne "przypadkowe" użycie na mojej wysokości spryskiwacza przez kuriera DHL (jeden z moich "ulubionych" segmentów kierowców) oraz chęć pomocy sympatycznej szosowej niewieście w całkiem konkretnym rynsztunku rowerowym, którą chciałem dżentelmeńsko poholować kawałek w Puszczykowie, ale chyba owym dżentelmenem byłem za bardzo, bo po jakimś kilometrze odpuściła :) W ogóle dziś rowerzystów jak na piątek rano widziałem sporo - wszyscy uśmiechnięci i pozdrawiający. Lanserzy wyjdą pewnie jutro na powierzchnię.
A, no i na wysokości Rosnówka dostałem smsa od kumpla, który kilka lat temu poczuł zew CHWDP (Chcemy Wstąpić Do Policji), w temacie weekendowego spotkania przy piwku. Jak zwykle po kilku wiadomościach nie omieszkał mnie poinformować jaki mandacik należy się za korzystanie z telefonu komórkowego podczas jazdy, a w momencie, gdy mu odpisywałem wyprzedził mnie... radiowóz :) Ale akurat bez kolegi w środku. Madaciku nie było.
Odżyłem. Cała trasa, czyli lekko zmodyfikowany "kondomik" przez Luboń, Puszczykowo, Mosinę, Dymaczewo, Stęszew, Szreniawę, Rosnowo oraz Plewiska to po prostu kręcenie. Tak mało, a tak wiele. Nie trzeba się trzymać kurczowo kierownicy, żeby człowieka nie zwiało, nie trzeba też zakładać miliarda warstw ciuchów. Tylko jechać. Już zapomniałem jakie to fajne.
Z wydarzeń dzisiejszych wymienić należy kolejne zapewne "przypadkowe" użycie na mojej wysokości spryskiwacza przez kuriera DHL (jeden z moich "ulubionych" segmentów kierowców) oraz chęć pomocy sympatycznej szosowej niewieście w całkiem konkretnym rynsztunku rowerowym, którą chciałem dżentelmeńsko poholować kawałek w Puszczykowie, ale chyba owym dżentelmenem byłem za bardzo, bo po jakimś kilometrze odpuściła :) W ogóle dziś rowerzystów jak na piątek rano widziałem sporo - wszyscy uśmiechnięci i pozdrawiający. Lanserzy wyjdą pewnie jutro na powierzchnię.
A, no i na wysokości Rosnówka dostałem smsa od kumpla, który kilka lat temu poczuł zew CHWDP (Chcemy Wstąpić Do Policji), w temacie weekendowego spotkania przy piwku. Jak zwykle po kilku wiadomościach nie omieszkał mnie poinformować jaki mandacik należy się za korzystanie z telefonu komórkowego podczas jazdy, a w momencie, gdy mu odpisywałem wyprzedził mnie... radiowóz :) Ale akurat bez kolegi w środku. Madaciku nie było.








