Trójdożynki
Mimo że ciepełko jak na moje było ciut za duże, a wiatr się cholera wciąż nie oduczył utrudniania mi życia, kręciło mi się o dziwo całkiem sympatycznie. Weekendowy ruch - w przeciwieństwie do tego z wczoraj - był do ogarnięcia, a nawet odnotowałem ze zdziwieniem dwa sympatyczne zachowania kierowców. Najpierw z własnej inicjatywy zatrzymała się kobieta, gdyż sądziła, że chcę przejechać przez przejście dla pieszych, ale nie skorzystałem, bo akurat włączałem się do ruchu (poza tym to niezgodne z prawem, bla bla bla), a potem w komornickich korkach zjechał mi na lewo jeden z samochodów, żeby przepuścić, a nawet uśmiechnąć się do mnie przez okno (widać rowerzysta)! Żeby nie było za różowo - chwilę później jakiś wieśniak specjalnie zrobił rzecz odwrotną, tym razem specjalnie mnie blokując... Rejestracja z Kościana jakoś mnie nie zdziwiła :)
Wpadły dziś całe trzy Dożynki - z Łęczycy...

...Rosnówka...

...i Szreniawy.

Wszystkie jak widać z jednej gminy, ale położone dość daleko od siebie. Za każdym razem musiałem ostro hamować, zawracać, a raz nawet przecinać ruchliwą "piątkę". To się nazywa poświęcenie ;) A tę pierwszą musiał tworzyć jakiś mój ziomal, bo na jednej z kartek znalazłem wers: "kotlet z kabaczka lepszy jest niż kaczka". W sumie ziomal podwójny, bo i polityczny :)








