Znów wyjazd o
godzinie z gatunku irracjonalnych, czyli o siódmej
rano. Życie chłoszcze :)
Mając mało czasu
odpuściłem sobie wybieranie trasy pod względem wiatru i pokręciłem
kółko przez Plewiska, Komorniki, Rosnowo, Konarzewo, Trzcielin,
Dopiewo, Dąbrówkę i znów Plewiska. Okazało się, że czy
przejmuję się podmuchami czy nie, wychodzi na to samo, bo jak zwykle
wmordewind i bocznowind towarzyszył mi przez większość czasu :)
Bardzo podobała mi
się temperatura – 14 stopni. A nie, przepraszam, źle napisałem.
Zgodnie z wytycznymi Komisji Mors-kiej powinno być "+14". I tyle było
:) Biorąc to oraz zachmurzone niebo pod uwagę stwierdzam, że takie
sierpnie mogą być co roku, najlepiej przez 31 dni w miesiącu :)
Średnia wyszła masakryczna. A może bardziej nostalgiczna, bo zamiast na jeździe skupiałem się na analizowaniu wiejsko-industrialnych widoczków wielkopolskiego zadupia :)
Komentarze (2)
To właśnie robiłem. Myślenie przeszkadza w jeździe, oto mój wniosek z tego kontemplowania :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"