...czyli Permanentny Brak Czasu ostatnimi dniami. Na szczęście przede mną na horyzoncie chwila oddechu. Dziś więc wpis na zasadzie: byłem, objechałem, wróciłem, ogarnąłem się, do roboty wyruszyłem. W sumie gdyby nie to kręcenie, które pozwala mi zachować równowagę psychiczną to pewnie już dawno rzuciłbym to wszystko w ... No tam, gdzie się rzuca takie sprawy :)
Jechałem w deszczu. Którego według prognoz nie miało być. Pod wiatr każdy możliwy, tylko nie ten zapowiadany (północno-zachodni). Jak ja kocham tych naszych meteorologów. Trasa to kółeczko przez Górczyn, Bułgarską, Bukowską, Wysogotowo, Więckowice, Dopiewo, Palędzie, Dąbrówkę, Plewiska. Średnia - wybitnie rekreacyjna.
Z atrakcji. Na DDR-ce wzdłuż Bułgarskiej jadący przede mną "miejskorowerzysta" tak się przestraszył wyrażenia "przepraszam", która z założenia miało mi ułatwić wyprzedzanie, że w panice skręcił w lewo przed moimi kołami. Mi udało się go zgrabnie minąć z prawej, a on sam wjechał z impetem w krzaki. Upewniając się, że nic mu się nie stało pokręciłem dalej, choć raz w życiu czując się zwycięski jak Rafał Majka. Lecz bez medalu :)
Patrząc na literówki podejrzewam, że Twoim słupem jest Ryszard Pe. ;) Po wnikliwszej analizie poznaję Cię jednak po poglądach politycznych. Nikt by się nie zgodził pisać za kogoś takich rzeczy. :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"