Niestety, mimo nadmuchanych oczekiwań wczorajszy mecz nie skończył się wynikiem "dwa do żela", jednak mina bezradnej Krysi R. snującej się po boisku wprawił mnie w prawdziwy zachwyt. No nie lubię żelusia, co mam zrobić? :)
Łatwo się dziś po dogrywce nie wstawało, ale dałem radę wyruszyć w okolicy 8:40, bo w samo południe trzeba było pojawić się w pracy. Niestety znów zaczyna być gorąco, ale jeszcze do wytrzymania, więc tragedii nie było. Wiatr zrobił się - oczywiście w teorii, bo gdy już nawróciłem zmienił jak zwykle kierunek - południowo-zachodni, co pozwoliło mi na wykręcenie "kondomika", tym razem od strony Komornik, Stęszewa, Dymaczewa, Mosiny, Puszczykowa i Lubonia. W Stęszewie zachciało mi się zmienić skrzyżowanie, w którym do tej pory wjeżdżałem do miasteczka, bo to dotychczasowe prowadzi falującym i dziurawym asfaltem. Jak zwykle wyszło na to, że starych drzew nie powinno się przesadzać, bo system świateł prowadzących do ulicy Wojska Polskiego (miałem czas poczytać wszystko, nawet ogłoszenia na słupach, więc nazwa ulicy została ogarnięta) najwidoczniej, podobnie jak polski rząd, uważa rowerzystów za element zbędny i niepożądany, bo zanim udało mi się z niego uwolnić przesłuchałem całe informacje w radio, czyli pięć minut.
Natomiast w Luboniu musiałem utemperować swój optymizm - jednak nie zamierzają zrównać z ziemią tamtejszej "ścieżki" przy Armii Poznań :( To, co mi tak fajnie ostatnio wyglądało okazało się jedynie jakimiś robotami detalicznymi, już zakończonymi. Za to przy szkole dostałem spory doping i pozdrowienia od grupki "podstawkowiczów" czekających na przystanku. Mimo mojej wrodzonej niechęci do istot w wieku poniżej lat osiemnastu nawet się uśmiechnąłem. Człowiek się starzeje, cholera :)
I krótkie podsumowanie czerwca - 1465 kilometrów, na crossie i szosie, ze średnią 29,6 km/h. Bywało lepiej, ale miesiąc był ciężki do ogarnięcia.
Oj, Jurek, to za gruby do rozgryzienia spisek jak na tę porę.
Na moje to dla mnie w warunkach pokojowych wystarczy koło siebie postawić dwóch Polaków, żeby był konflikt i osiem poglądów na jeden temat. Nie trzeba w to mieszać sił odgórnych.
Ja w solidarności nie zdążyłem być . Bo w 80 roku zostałem wcielony do wojska i tam przez półtora roku zadbano bym nie "widział świata" . A przecież S . kierował Lechu , potem Marian który kierował nieudolnym Buzkiem. S. trzeba było zmzrginalizować bo to przeszkadzało kapitalizmowi i tzw. Plan Balcerowicza by szlag trafił. A na to jest jedna rada. Zrobić z ruchu społecznego partię.
Jurek - "Solidarność" już dawno roztrwoniła swój potencjał. Przez wewnętrzne walki działaczy, a dziś/wcześniej zaangażowanie w partyjniactwo. I pomyśleć, że na studiach w komisji wyborczej byłem jako mąż zaufania z ramienia AWS... Tylko przez dość porządnych ludzi z regionu. Każdy ma swoje wstydliwe historie :)
Mors - sport rządzi się swoimi prawami. Jak coś lubię to nawet mogę zacisnąć zęby i poklaskać :)
Skłaniam się do wniosków ... że największa zasługa LW to łagodne ładowanie byłego establishmentu w nowych czasach. Reszta jego działalności to obciach a dzisiaj to trwonienie ruchu solidarności. Niestety ! Albo pomroczność jasna !
PSG? Przecież to finansowy kosmos aktualnie! :) Manchester by pasował, bo te pokraki od jakiegoś czasu obijają się o własne kończyny.
Wałęsy nie chcę bronić, bo uważam, iż taki człowiek nigdy nie powinien zostać prezydentem. Tak samo jak którykolwiek Kaczyński osobą odpowiedzialną za jakiekolwiek decyzje w normalnym państwie.
Jednak Wałęsa ma swoje zasługi, których nie da się negować. To znaczy się da. Jeśli się nazywa Kaczyński lub jest jego wyznawcą.
Kasa na reklamy piłkarzy jak mniemam były chyba w polskim Euro sprzed 4 lat duuuużo większe. Tak na logikę, bo statystyk nie znam :)
Tomek - Wałęsa to osoba medialna ! Gdyby był traktowany sprawiedliwie to dzisiaj by go media wdeptały w ziemię. Każde ! Pamiętam jego prezydenturę ... i rano wstając drżałem ... co znowu Lechu "wymyślił" ? Dzisiejsze "wyczyny" wybrańców to naprawdę Pikuś. Możesz mi wierzyć !
CR 7 to nie krytyka ale dowalanie ! My amatorzy mamy do tego prawo. Ale byli piłkarze , dzisiaj celebryci to żenada.
Z tym Realem to przesadziłem . Ale np. Manchester czy PSG .
Za dużo kasy poszło na reklamę w oparciu o kadrę i Lewego by sprzedać swoje piwo , telefony ,chipsy , "produkty bankowe'' , paliwo itp. by mówić że nasza "zgodna" to średniak !
Pierwszy raz niestety zgadzam się z byłym premierem . Nie ważne jak zaczynasz , ważne jak skończysz !
Nie zgadzam się do porównania Polski do Realu czy Barcelony. To bardziej jakby zespół skazany na spadek nagle walczył o mistrzostwo, odpadł, ale po walce. Taka np. Osasuna Pampeluna, dziś w drugiej lidze :)
Krytykowanie CR7 - a co, nie można? Przecież to prawie osoba publiczna, zarabiająca krocie. Coś za coś :)
A z kolei ocenianie piłkarza za jeden karny, a przemilczanie zasług wstecz... no cóż, to jak w polskiej polityce wobec Wałęsy. Tak mi się to kojarzy :)
I jeszcze jedno ... . Piłkarze to zawodowcy.Oczywiście sportowiec to specyficzny zawód i w 100% nie można go równać z innymi. Ale jak piekarzowi wyjdzie zakalec to jest to jego błąd. I musi to przyjąć na klatę ... ! Nie wykorzystaliśmy jedenastki z winy Błaszczykowskiego a nie dlatego że bramkarz go wyczyśół . Popełniono błąd i to jest przyczyną porażki. Pieniądze które idą na piłkarzy są ogromne. Również na naszą kadrę. Gdyby np. Real , Barcelona czy np. Bayern zajęły w Lidze mistrzów ósme miejsce to byłaby to klęska ! Przecież część naszych piłkarzy gra w takich zespołach. I co ... kicha. Krytykowanie np. CR7 przez tzw ekspertów których (większość) "dokonań" kończyła się na polskiej lidze przypomina mi dyskusję na temat pracy Tirowców przez operatorów wózków widłowych. Machina medialna zrobiła ogromną robotę żeby na tej imprezie zarobić i wmówiła kibicom że sukcesem jest to że nasi już za sam udział powinna być noszona na rękach. A prawda jest taka że jedni i drudzy myślą tylko jak zarobić. Jestem kibicem i emocjonujące mecze mnie kręcą. Tak jak rower i chłodne piwo ... :-) Ale to nie zmienia faktów że aby zdobyć medal trzeba mieć lepszy zespół albo więcej kasy ... ! :''(
Ja niestety nie pamiętam dobrych czasów polskiej piłki, więc nawet takie coś jak teraz cieszy. Nie deprecjonujmy zresztą tego, naprawdę nie jest źle :)
Islandia miażdży! Oj, jak ja bym chciał mistrzostwa dla nich! :)
Skoro tak potrafili obniżyć opłaty za rower to... czekam :)
Nie narzekaj na rząd .Bo jak panował nam już kiedyś to opłata za rower w pociągu była symboliczną ! A łikendy nawet gratis. A co do meczu ? Trudno jeszcze musimy ( oni) potrenować ! Znowu przerost formy nad treścią . Pamiętam czasy kiedy nasi byli w stanie dokopać Każdemu i to bez takiej machiny medialnej. Ósme miejsce w Europie to nie jest wielkie osiągnięcie. Na czterdziesto milionowy kraj. Bo np. Islandia to już mistrz drogi mlecznej ! Chociaż progres już jest z ostatniego w 2012 ! Musiałem to napisać ! :-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"