Agro-turystycznie
1. Zdążyć przed deszczem. Udało się, bo - zgodnie z wieloletnią tradycją - umiejętność przewidywania pogody z dokładnością do 5-6 godzin przekracza możliwości polskich meteorologów. Tym razem - na szczęście :)
2. Drugi cel to znaleźć na szybko jakąś niedrogą agroturystykę na weekend majowy, gdyż mojej rodzinie zmieniły się plany na ten okres i być może pojawią się w WLKP. Z założenia ma być cicho, niedrogo i niekoniecznie blisko cywilizacji (ale bez przesady), więc postanowiłem nawiedzić miejsce, które zainteresowało mnie swoim szyldem jakiś czas temu. Czyli gospodarstwo na zadupiu, w Radzewicach, leżących 3 kilometry od Rogalina i jakieś 10 od Kórnika. Inspekcja poszła sprawnie i nawet zabawnie, dokumentacja zdjęciowa powędrowała łączem tam, gdzie miała, zobaczymy co z tego będzie. Czas nauczyć rodzicieli, że moja migracja z gór na płaszczyzny ma i swoje urokliwe elementy :)
Tempo miałem dziś gdzieś. Licznik o dziwo zadziałał, ale na wszelki wypadek i tak nabyłem wczoraj w Lidlu rezerwowy, który jest tak samo pro jak emeryt na kozie wyposażonej w koszyczek. Idealnie komponuje się z led-em w kolorze rose :)
Przed deszczem nawiedziliśmy jeszcze z Żoną spacerem - po raz pierwszy wiosną - Lasek Dębiński. Stęskniłem się.









