W związku z tym, że do Poznania zawitał, do tej pory stacjonarnie obradujący na Wiejskiej, a od dziś również objazdowy, cyrk pełen osłów, którzy razem z dżentelmenami na co dzień latającymi do pracy w sukienkach zbierają się kolektywnie żeby uczcić pewną zabawną datę, miasto zostało zablokowane. Na szczęście wiatr okazał się łaskawy i mogłem wybrać kierunek wręcz odwrotny, czyli na południe.
Praktycznie bez żadnych przeszkód (prócz koniecznego kursu koszmarną DDR-ką w Mosinie. bo znów zaczęto remontować przejazd kolejowy) pokręciłem w tę i z powrotem do Żabna, gdzie zakręciłem na tamtejszym wzniesieniu i wróciłem swoimi śladami. Jechałem jednak inaczej niż zazwyczaj, gdyż na samym początku zabrakło mi elementu, bez którego jak sądziłem do tej pory nie da się używać roweru. Czyli licznika, który oszalał: najpierw zaczął pokazywać prędkość jazdy w przedziale pomiędzy 200 a 700 km/h - na co jeszcze ewentualnie przymknąłbym oko :) - ale po chwili zgasł całkowicie i nie dało się go reanimować. Jednak się da, ale dane musiałem wziąć z Endo oraz Stravy, korygując standardową różnicę. Prędkościomierza szkoda, bo miałem go prawie trzy lata i sprawdzał się bez zarzutu. Spróbuję jeszcze go reanimować, ale szanse małe. A sama sytuacja - biorąc pod uwagę tak silną obecność moich ulubionych czarnych sił w tych okolicach - czy na pewno jest przypadkiem? NIE SĄDZĘ! :)
Komentarze (15)
Strava sama się pauzuję, a potem wyrównuje. W przeciwieństwie do Endo, które samo się pauzuje, a jak już jedziesz to samo się pauzuje ;)
Ok, jeśli to są historyczne, patriotyczne święta - nie mam zastrzeżeń, choć takowe też mnie średnio kręcą. Historyczno-religijne - od biedy niech będą, jeśli lud musi takowe mieć. Bylem miał wolne i nie musiał na siłę ich obchodzić.
1 maja jest fajny, bo jest wolny. 3 maja jest fajny, bo jest wolny. 2 maja - to jest skandal! Tak niszczyć długi weekend! :)
6 stycznia - fenomen. Ni cholery polskie święto, więc czemu jest wolne, do tego w zimie, kilka dni po sylwestrze? Proponuję utarg - 2 maja wolne za 6 dzionek stycznia i do tego jeszcze niech TK to ogłosi :)
I niech ktoś powie, żem bezbożnik i niezdolny do kompromisu :)
Ja to widzę tak. Każda nacja ma swoją historię.Dobrą , złą ? Nie mamy na to wpływu. Ale jeśli władza (każda) zacznie dzielić albo wybierać co lepsze dla niej ... to naród w swojej przekorze będzie to komentował po swojemu i się dzielił. Dojdziemy do momentu że 1 maja będzie na cenzurowanym.Chociaż dzisiejszy pierwszy maja nie ma nic wspólnego z tym z przed stu kilkunastu lat to jest to święto o tyle potrzebne co refleksyjne.
Nie wiem czy problem - po prostu nie jest to dla mnie święto, a czy powinno być w państwie teoretycznie świeckim? Osobiście mi to nie przeszkadza w wymiarze prywatnym, póki nie robi się z tego spędu ogólnopaństwowego. Z drugiej strony pewnie każdy się wytłumaczy symboliczną datą i takie tam, spoko. Ja się nie kłaniam, kto lubi - jego sprawa. Na szczęście to już nie PRL i nie muszę z jakimś wiechciem wyczekiwać na ulicach. Za to w pracy. I tak źle, i tak niedobrze :)
Jak dla mnie samorządy mają ważniejsze sprawy na głowach. Po to są.
To że jest to rocznica chrztu ? To jest problem ? Przecież każda miejska ,gminna impreza od otwarcia drogi , izby wytrzeźwień , szkoły itp. Tam zawsze jest ktoś obecny z kościoła. Nawet za Bieruta kościół był na świecznik. Wiem że to jest sztafaż ale ta rocznica dla samorządów ... to porażka !
Hmmm. jeśli chodzi tylko o tę rocznicę - to... osobiście bym nie obchodził, ale to tylko moje zdanie. A to, co widziałem było tak smętne, że... tym bardziej bym nie obchodził :)
Oj, samorządy sobie raczej radzą - choćby Poznań z dość radosnym świętem ulicy Święty Marcin... tego bym nie krytykował... Szopkę centralną - owszem :)
Bo dojrzałe demokracje potrafią radośnie celebrować banalne wydarzenia. Takie demokracje jak polska - nie potrafią radośnie nawet tych dla (niby większości) ważnych. Musi być patetycznie, smętnie, państwowo... Nie dla mnie takie klimaty.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"