Glut cud

Czwartek, 14 kwietnia 2016 · Komentarze(3)
Dziś po raz kolejny deszcz chciał mnie wykiwać. Nie ze mną te numery, Brunner! Do tematu bowiem podszedłem taktycznie i widząc krople za oknem uśpiłem uwagę gnoja. Dosłownie zresztą, bo przymknąłem oczy na jakąś godzinę, po czym wykorzystując chwilę zmęczenia wyżej wymienionego po szybkiej kawce znalazłem moment, gdy już nie padało i jeszcze nie padało. Czasu było niewiele, bo z rzeczy zupełnie niepotrzebnych w życiu czekała mnie jeszcze praca. Wybór roweru: oczywiście cross i glut w planach.

Trasa to niemal kopia niedzielnego glutowania - niełatwe wydostanie się z Dębca (bo znów na trzy tygodnie mam pod domem wahadło), Górczyn, Bułgarską koło Lecha, wyjazd na Bukowską koło Ławicy, w Wysogotowie zakręt na Skórzewo oraz powrót przez Plewiska. Ubabrany w błocie, mokry, z piaskiem w zębach - lubię wiosnę :) 

W związku z wybraniem bardziej odpornego na polskie realia roweru stała się rzecz rzadko spotykana, bo sumiennie zaliczyłem wszystkie DDR-ki. Było to widocznie szokiem dla ludzkości, gdyż nawet gdy ktoś zajechał mi nieopatrznie pas lub przejazd to grzecznie się cofał i przepuszczał, dostając ode mnie podziękowania. Dzień  cudów normalnie.

Komentarze (3)

Prawdziwy złośliwiec :)

lipciu71 21:36 piątek, 15 kwietnia 2016

Być może. Ale coś czuję, że nie tylko mi :)

Trollking 12:34 piątek, 15 kwietnia 2016

Twardziel!!! Za takie wykiwanie to deszczyk Ci się odwdzięczy ;-)

lipciu71 20:25 czwartek, 14 kwietnia 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa lkazd

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]