Powrót na płaszczyzny i na szosę okazał się niestety średnio udany. Na samym początku, gdy musiałem ostro hamować urwało mi się to moje anty-pro lusterko (a było tak genialnie nieprofesjonalne, że aż się w nim zakochałem), a potem poziom decybeli w prawym pedale zaczął przekraczać normy stosowane choćby przy F-16. Zatrzymałem się i stwierdziłem, że jego wnętrze już nie istnieje, jest tylko powłoczka, która może w każdym momencie odpaść. I tak to, jako że i tak miałem jechać na południe, ustawiłem sobie plan wycieczki - przez Starołękę, Czapury i Rogalinek do Mosiny.
Tam wjechałem sobie na Osową. No bo przecież górek ostatnio miałem mało :) Wjechałem, zjechałem (prędkość max 63 km/h), a chwilę później zgrabnie wpasowałem się w drzwi serwisu i niemal nie zsiadając z roweru poprosiłem o nowe pedały, które przy gadu-gadu na miejscu mi wymieniono. Pożegnałem się i pokręciłem tą samą trasą z powrotem, już bez kosmicznych odgłosów z okolic prawej stopy.
Wiatr - dość silny - najpierw wiał mi w twarz, a potem się zmienił i zaczął z boku. Słodko. Ale i tak nie tłumaczy to mojej masakrycznej średniej. Nie wiem czy to kwestia przemęczenia, czy może temperatury, bo jak zwykle zdycham od 25 w górę, w każdym razie jestem mega zdziwiony swoją słabością. Fakt faktem, że o dziwo Strava pokazała lepszą, równe trzy dychy, ale pewnie to jakiś błąd po aktualizacji. A zresztą, co mi tam - olać średnią, ważne że kolejne pięć dyszek wleciało :)
Dariusz - samochodami mi nie zaimponujesz, bardziej kominkiem, bo to przydatna rzecz. A zdjęcie Kaczora (ś.p.) na nim wskazuje, że ten ktoś miał na moje oko jakieś 80 lat :)
Remik - jak masz zdjęcia z tego wydarzenia to tak, to ważne. Wyślesz mi je z potwierdzeniem autentyczności i zajmę się tym, żebyśmy zarobili miliony :)
A ja kiedyś prowadziłem auto kogoś kto ma fotki na kominku z Kwachem, Kaczorem (śp.) i kilkoma innymi. Kij z nimi ale co to było za auto. Asfalt lizać ;-).
Mój licznik ostatnio pokazuje zbyt niskie wartości, więc śmiem twierdzić, że miałem więcej :)
Jakby były wątpliwości to kiedyś wsiadając do pociągu w Warszawie przepuściłem Macierewicza, więc mam znajomości. Przepraszam, wygadałem się, mogę poznać CAŁĄ PRAWDĘ!!!!
Ostatnio jak zjeżdżaliśmy z Osowej to miałem 64.5 i nawet nie dokręcałem za bardzo. Tusza czyni cuda hehe. Ktoś może chce trochę mojej tuszy?? Oddam darmo!!!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"