Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

Karpaczio - ostatnie ugryzienie

Niedziela, 8 marca 2015 · dodano: 08.03.2015 | Komentarze 4

Wszystko co dobre szybko się kończy. Nie, nie chodzi tym razem o piwo, ale o urlop w wersji mini. Pogoda dopisała, wiatr nie masakrował, temperatury przyprawiały o szok termiczny... Oj, było zacnie.

 
Dziś nastąpiło zamknięcie sagi i w przeciwieństwie chociażby do "Gry o tron" nie odnotowano żadnego trupa. Choć nie, sorry, podczas powrotu zaczął wyskakiwać jeden trup z szafy, a konkretnie z tylnego koła. Prawdopodobnie zostala nim piasta, bo z metra na metr piski i zgrzyty zaczely być coraz bardziej słyszalne, nawet przez słuchawki. Niedobrze...
 
Trasę wybrałem sobie deserową, bez kosmicznych podjazdów i nieświadomej walki z KOMami. Najpierw opisywane wczoraj Karpniki, jak zwykle z niepowtarzalnym klimatem spod znaku sumiastych wąsów panów herbu brzuszka, kija i spławika. Oraz przegląd zatowarowania jeleniogórskiego lotniska, godne XXI wieku.
 
Potem zakręt na Bukowiec, Kowary i Miłków, gdzie walnąłem klasyczną fotę klasycznego (oj, bardzo...) roweru w bardzo klasycznej scenerii.
 
Podjaździkiem przez Ścięgny dotarłem do Karpacza, który jedynie liznąłem, no bo bez przesady, kiedyś w czasie urlopu można w końcu stać sie leniem :)

W pobliskim Miłkowie ukazał mi się wciąż niedokończony domek, jakiś kurde inny. Nie wiem dokładnie co z nim jest nie tak, może kolor dachówek? :)
 
Do Sosnówki udało mi się wjechać z astronomiczną jak na starego grata prędkością 55 km/h (w panice zrobiłem szybki przegląd fragmentów, które potencjalnie mogą odłączyć się od korpusu, w tym mojego, ale niepotrzebnie. Choć kto wie, może to wtedy rower zaczął mieć na mnie focha?). Następnie Podgórzyn, Zachełmie i Jelonka ugryziona od strony Sobieszowa. Od tego momentu moim towarzyszem stał się zgrzyt i - zupełnie nieproszony jak teściowa w kawalerce - był ze mną do samego końca. Coś z nim trzeba będzie zrobić...
 
Do Poznania wracam z poczuciem dobrze wykonanej roboty. I nawet zadwolony jestem z dzisiejszego wyniku, bo czuję się jakbym wygrał Siódmy Rajd o Puchar Sołtysa Napachania na starej, niedożywionej chabecie. Tylko koni, tylko koni żal...

Ps. Pisałem już, że dostając wybór: dodawanie wpisu na BS na tablecie albo nabijanie na pal połączone z rozczłonkowywaniem miałbym spory dylemat? No to po dzisiejszej walce w tym temacie tylko to potwierdzam.


Kategoria Góry



Komentarze
Trollking
| 21:05 poniedziałek, 9 marca 2015 | linkuj Pewnie tak - i nie jest to już na pewno nic oryginalnego. No ale ma to może jakiś sens...
rmk
| 20:51 poniedziałek, 9 marca 2015 | linkuj Skopiowali pomysł z Szymbarku z tym domem czy jak?
Trollking
| 21:52 niedziela, 8 marca 2015 | linkuj Już dojechałem. Szosa poklepana po baranku za czas rozłąki. Klientów będę "głaskał" jutro :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa ziech
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]