Który to już raz tej zimy idzie wiosna? Trzeci? Czwarty? Nieważne, jak dla mnie może już tak zostać, i to nie tylko do końca zimy, ale nawet do września - byleby tylko nie trafiły się letnie upały. Te kilka stopni na plusie odpowiada mi idealnie, nawet rękawiczki dziś założyłem bezpalczaste - zdecydowanie jestem na tak.
"Kondomik" wykonałem dziś w wersji klasycznej, czyli najpierw Mosina, potem Stęszew. Wiatr miał być słaby, a był co najmniej umiarkowany, trochę dał o sobie znać, ale wyjątkowo potraktuję go dziś łagodnie, bo nawet parę razy podmuchał mi w plecki. Taki ewenement. Kolejnym było to, że w Komornikach nie było korków - jeśli taka sytuacja się utrzyma dłużej to obiecuję, że przestanę nazywać tę wioseczkę Korkomornikami. Więc niech się starają :)
No i zauważyłem, że jestem przewidywalny niczym hipster w wyborze marki telefonu (no jakiego, jakiego, zagadka?) oraz marki kubka z kawą - uświadomiłem to sobie gdy minął mnie o tej samej godzinie, w tym samym miejscu co ostatnio i przedostatnio Polski Bus, prawdopodobnie z Wrocławia. Jak tak dalej pójdzie to zostanę codzienną atrakcją na trasie, opisywaną przez operatora. Chyba czas pomyśleć o nowych trasach lub zmianie godzin wyjazdów :)
Komentarze (10)
Misie może tak. W tym przypadku zdecydowanie nie mam w sobie nic z misia :)
Letnie upały nie są złe vide nasz trip z Jurkiem i dziewczynami do Wrocka w zeszłym roku. Jedyne 40 stopni i ponad dwieście km. To co misie lubią najbardziej ;D
Tomasz za późno. Telefon mi utkwił w przełyku i uaktywniła się aplikacja w endo - futbol amerykański więc zaczyna być ciekawie. Następnym razem napisz szybciej, abym nie zdążył popełniać takich błędów. A teraz idę poszukać kawy z gwiazdą w nazwie aby to zapić. Moja bystrość nakazuje mi poszukać kawy Star Wars ;-)
Dariusz, jeśli akurat jesz telefon to wypluj natychmiast :) i tak, tak, chodziło o ten właśnie owoc, a kubeczek kawy z tym powiązany jest marki z gwiazdą w nazwie. I jeszcze spodnie rurki (jak to się w ogóle zakłada???) oraz boczny uliz na łbie i mamy komplecik. A nie, sorry, zapomniałem o rowerze, koniecznie holenderskim. Czas aktywności: od maja do września w centrach miast.
Hipser z telefonem w kubku kawy?- zaczyna być ciekawie. Czy chodziło o tela z owocem który właśnie jem i który to sok z niego doskonale nadaje się do żubrówki? Tomasz boję się jak kiedyś będzie wiało z dołu i nazad. To się będzie wówczas działo ;-) Norbert osobiście znal lepsze odskocznie od nudy niż gleba i nie chodzi tu o wywrotkę na betonie aby była jasność ;-)
Ja mam zazwyczaj ten element niepewności, że jestem zdany na wiatr. Jakby był codziennie inny to byłoby szaleństwo zaskoczeń. A tak to nuuda, panie, jak w polskim filmie :) a za glebę w ramach jej pokonywania podziękuję :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"