Powrót na stare śmieci. O dziwo na Dębcu zgrabnie wywożone, co przy ostatnich ogólnopoznańskich problemach w tej tematyce wydaje się wyjątkiem potwierdzającym regułę. Mały górski skok za mną, czas wrócić do realiów, czyli obrazowo: ____ zamiast /\/\_/\/\. I nie chodzi o emotikony z smsa gimbazjalisty.
Na szosie nie jeździłem jakieś pięć dni, więc powrót po równowagi po epizodach crossowo-MTB-owych wymagał pewnego przypomnienia. Wiaterek zachodni według prognoz, a faktycznie północno-zachodni, dość upierdliwy, więc nie poszalałem specjalnie, bo przy podmuchu ryjno-bocznym się nie dało. Trasa - "wonsz w cionrzy" przez Skórzewo, Dopiewo, Fiałkowo, Sierosław, Wysogotowo i Plewiska. Bez przygód, bez nagłych zwrotów akcji, ucieczek przed peletonem i takich tam. Za to raz przed Sierosławiem uniosło się nad szosą moje gromkie "Debill!!!!!!" w kierunku troglodyty przecinającego podwójną ciągłą podczas wyprzedzania czterech samochodów na raz, a mnie mijającego o centymetry.
Czyli obrazki ze zwykłej codzienności. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :)
Komentarze (2)
Chciałem bestię namówić na rundkę rowerem w celu zrzucenia brzuszka, ale się nie dała. Może to kwestia całej S11-tki przechodzącej przez jej śledzionę :)
Jeśli faktycznie ta gadzina jest zasiana, to chyba ma w sobie milion jaj i w dodatku jest krótko po zjedzeniu Januarii od Isaury. Ale z niej tłuścioszek ;-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"