Wolny dzień... jak ja to kocham. Człowiek się wyśpi, poleniuchuje, wypije kawę w tempie dwa razy dłuższym niż zazwyczaj... A przede wszystkim nie musi lecieć do roboty, co samo w sobie jest wartością najwyższą. Tak też dziś wyglądał mój dzionek - z powodu nocnych opadów motywacji do wczesnego wstawania nie miałem i ruszyłem dopiero po 10:30, z planami na pięć dych i nie za wiele więcej. Jak leń to leń.
Plan wykonałem. Zrobiłem trasę przez Skórzewo, Dopiewo, Fiałkowo, Więckowice i powrót przez Zakrzewo oraz Wysogotowo. Wyszedł z tego... nie wiem... smok? Mrówka w ciąży? Kaszalot z wciągniętym brzuszyskiem? Cokolwiek to jest to zdecydowanie było źle zaplanowane, bo znów miałem pod wiatr, a potem pod wiatr. Klasycznie :)
Wczoraj Norbert zapytał czego słuchałem, że miałem tak zakręconą trasę. W sumie temat jest ciekawy - czy muzyka motywuje czy przeszkadza w jeździe? Czy ma wpływ na wyniki i wybór trasy? Na to ostatnie u mnie zdecydowanie nie, na poprzednie - ciężko powiedzieć. Dziś na przykład jechałem z takim osobistym "the best of" z przesłuchanych w styczniu płyt. I tak: w ciągu niecałych dwóch godzin przez moje uszy przewinęło się gotyckie Bella Morte, rzeźniczy i technicznie doskonały deathmetalowy Bloodbath, folkmetalowy Cruachan, stary i zawsze dobry punkowy Dezerter, industrialno-metafizyczne Einstürzende Neubauten oraz liryczny i poetycki Grzegorz Turnau. No i co? Dobrej średniej i tak się zrobić nie udało, choć w tym temacie ciśnienia specjalnego nie miałem.
Wniosków brak. Nooo, chyba że jeden podstawowy - należy myć uszy.
Komentarze (9)
Remik - oj wybierać by było aż za dużo. Jeśli chodzi o polską muzę to na przykład: Kabanos, znany Ci już Hasiok, Dr Misio (moje nowe odkrycie), Pablopavo, Żywiołak, Buldog, Hurt, Lao Che, The Analogs.... oj, to sam początek. Nie wymieniłem tych bardziej znanych. Już nie mówiąc o zagranicznych :)
Jurek - no właśnie ja AC/DC nie trawię - przede wszystkim za wokal. Dla mnie musi być w głosie moc, a nie pianie :)
Jedno muszę przyznać - kapele, których słuchasz mają dobre nazwy ale to nie moja bajka :) Mi muzyka w trakcie jazdy ani pomaga ani przeszkadza. Po prostu jedzie ze mną :)
Kurde, a mi się ze snem erotycznym nie kojarzy... Ale nie chcę znać szczegółów!!!!
No tak... co Ty tam dziś wykonałeś... aha... bieganie... To ten... są takie fora, gdzie zbierają się miłośnicy sado-maso. Zamiennie można tam czytać "Chłopów" lub uprawiać jogging. Nie wiem co gorsze... Ale gratuluję determinacji :)
Tomasz zacznij rysować jakieś łatwiejsze rebusy na mapie bo mi to się kojarzy ze snem erotycznym. No ale z tym to mi się wszystko kojarzy :-). W sumie po tym co sobie dzisiaj sam zrobiłem, to nie wiem, czy mam jeszcze wstęp na bikestats i prawo zabierania głosu.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"