Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

Świnta

Sobota, 27 grudnia 2014 · dodano: 28.12.2014 | Komentarze 4



Niech sobie gadają co chcą teoretycy logistyki, ale pogodzenie ze sobą świątecznych obchodów mając rodziny w odległości 300 kilometrów od siebie powinno się zlecać jajogłowym z najwyższych sfer. Niestety ja takowych nie znam, więc amatorsko pogodziliśmy ogień z wodą spędzając wigilię w Poznaniu, a dwa dni świąt daleko, daleko na południu. I - co zaskakujące - tym razem nie w samej Jeleniej Górze, tylko kilkadziesiąt kilometrów dalej, w miejscowości Mojesz (nie Mojżesz) pod Lwówkiem Śląskim. Wiocha ta jest całkiem ciekawie położona, jakiś kilometr od całkiem fajnej Szwajcarii Lwóweckiej, czyli o tego:

No i OCZYWIŚCIE tego :)

Świąt nie ma co opisywać - tradycyjnie polskie, z masą żarcia, picia, picia i picia :) Jako że trafiliśmy w łapska agroturystyki to nie musieliśmy nawet nic robić, więc żeby nie zaśniedzieć dużo łaziłem, bo roweru nie było jak sprowadzić. Jeśli ktoś chce na przyszłość znaleźć fajne miejsce na święta w tych okolicach - służę pomocą.

Święta się skończyły, a my kopsnęliśmy się jeszcze na sobotę i niedzielę do Jeleniej. Pogoda się kompletnie zbuntowała, z dotychczasowego 10 na plusie nagle zrobiło się 8 na minusie, do tego posypało, więc żeby nie ryzykować w JG znaleźliśmy się dopiero w sobotę koło południa, a moje marzenia o wypadzie na rower stanęły pod dużym znakiem zapytania, szczególnie na widok wzroku Żony, która widząc mojego wielkiego rowerowego głoda próbowała skutecznie mnie przekonać, że w sumie to jestem najedzony :) Na szczęście już w kotlinie tak złych warunków jak myślałem nie było, asfalt w miarę ok, więc postanowiłem choć na godzinkę się kopsnąć - kosy w plecach udało się uniknąć. A że okazało się, że od sierpnia jedna z dętek znudziła się życiem w piwnicy i popełniła samobójstwo, do tego musiałem zamontować licznik, na trasie byłem dopiero przed 14-tą. Może i dobrze, bo śnieg częściowo stopniał, więc ostrożnie, bo ostrożnie, ale wróciłem do domu w całości. Oczywiście nie było co ryzykować z trasą, więc po prostu ruszyłem na wschód, dojechałem do Radomierza i wróciłem pokrewną trasą.

Tak oto wyglądała jakakolwiek próba skrętu w bok. Asfalt wykazywał jednak kawałki czarności. Zachciało się, cholera, zimy!


Kategoria Góry



Komentarze
Trollking
| 19:22 poniedziałek, 29 grudnia 2014 | linkuj Miło wiedzieć :) w takim razie wiesz, na jakim zadupiu wylądowałem :)

Szwajcaria jest naprawdę świetna, a piwo co najmniej tak samo :)
rmk
| 18:08 poniedziałek, 29 grudnia 2014 | linkuj Browar Lwówek jest jednym z moich ulubionych! A Szwajcaria Lwówecka to też coś co uwielbiam :))
Trollking
| 00:17 poniedziałek, 29 grudnia 2014 | linkuj Super. Na to czekam :P
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa ciesc
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]