Od razu dementuję - nie będzie to wpis z Bravo, z działu "Napisz do Kasi", dotyczący inicjacji seksualnej :) Po prostu dziś w ramach "walki ze wschodem", czyli takim właśnie kierunkiem wiatru postanowiłem przetestować jak wygląda objazd Czapur, gdzie od kilu miesięcy remontują jakiś mostek i droga jest nieprzejezdna. Do tej pory wolałem przespacerować się po zamkniętym odcinku, ale w końcu stwierdziłem, że zobaczę co i jak. No i dzięki temu po raz pierwszy zaliczyłem Babki. W sensie miejscowość :)
O dziwo nie żałuję - odcinek jest całkiem fajny, są nawet hopki i dobry asfalt. Coś czuję, że jak będę miał wybór, a nie mus, to na wiosnę poeksploruję te tereny. Z tym, że pamiętam, że gdzieś w okolicach jakiś czas temu trafiłem na asfalt z gatunku księżycowych, nie wiem czy już z nim coś zrobiono. W każdym razie plan na przyszłe wycieczki jest.
Reszta trasy poleciała już standardowo. Rogalinek, Rogalin, Świątniki, dojazd do zjazdu na Huby, nawrót już przez Mosinę i Luboń. Graficznie wyszła z tego jakaś świnka, albo może raczej szczur, bo z ogonem. Jestem zły na średnią, co prawda obiecałem się nią zimą nie przejmować, ale mimo zimna i bocznego wiatru na ostatnich kilkunastu kilometrach byłem pewny, że te trzy dychy będą. No i by były - gdyby nie wieś na prawach miasta o nazwie Luboń, gdzie najpierw zostałem zatrzymany kilka razy na światłach, a potem zaatakowany wahadłem - bo się ot tak po prostu asfalt zapadł. Cóż... i tak nie jest źle jak na grudzień.
Aha, z nudów i w ramach testowania kamerki w telefonie zrobiłem sobie jeszcze kolaż z kolarza :)
Komentarze (10)
Hehe, no pewnie, że peace, napinaczem jestem tylko wobec kierowców i czasem rowerzystów bezmózgich :) a z selfie brechtam się jak każdy i robię jak każdy, dziś był ten dzień :P no cóż, wiocha zawsze z człowieka wyjdzie, na mnie też trafiło :) pozdro!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"