Tak jak myślałem - do wczoraj było miło, ale się skończyło. Dziś już temperatura była o połowę niższa, wiatr stał się mocny i zimny, do tego dla mnie jeden z najupierdliwszych, bo wschodni z wariacjami południowymi. Własne rekordy i dobre średnie niniejszym chowam do szuflady, którą zamykam i wyrzucam kluczyk do wiosny :) Bo ma być gorzej.
Postanowiłem dziś zrobić kółko, którego głównym punktem miał być Kórnik. Tak też zrobiłem - ruszyłem przez Starołękę, potem klasycznie przez Krzesiny i Koninko. Jak w dobrym horrorze zbliżałem się do sedna koszmaru, czyli miejscowości Borówiec (nazwa ze słowem "borowanie" to przypadek?). Kto tamtędy choć raz jechał nie zapomni całe życie, kto nie jechał... służę fotką: Kilometr akcji pt. "Dentysto - zrobiliśmy to dla Ciebie" miażdży i masakruje mentalnie. Sama trasa jest na tyle fajna, że aż dziw bierze, że nikt się za ten element jeszcze nie zabrał.
Udało mi się dotrzeć do Kórnika, tam szybki nawrót i już w miarę, w miarę z wiatrem w plecy przez Rogalin i Puszczykowo do Poznania. Okazało się, że wiatr w międzyczasie zmienił się na "czysto" wschodni, więc końcówkę miałem z porywem z boku.
Oj, nadchodzi u mnie rowerowy kryzys. Chyba i tak późno :)
Komentarze (4)
Widzę, że moja terminologia w temacie emerytów active-bike 365dni/24h się przyjęła. Miło mi :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"