Dziś przypomniałem sobie czemu mi pozytywnie padło na mózg w temacie roweru. Dawno tak dobrze mi się nie kręciło - bez silnego wiatru, bez deszczu, bez mżawki, co prawda ze znaczną ilością jazdy przez miasto, ale o dziwo mało upierdliwej. I - uwaga uwaga - nawet Starołęcka dziś w miarę przejezdna (trzeba tę datę zapamiętać, bo może jacyś kosmici zaatakowali Poznań i porywają ludzi, zaczynając od Starołęki?). No i temperatura do przyjęcia - 6 stopni. Poezja. Trasa przez Maltę, Swarzędz, Kostrzyn, potem nawrót przez Siekierki i Tulce.
Napęd już całkowicie ogarnięty, lubię to nowe uczucie gdy naciskam na pedały i nie ląduję pyskiem na kierownicy w sekundę po tym jak łańcuch spada z zębatki :)
Cieszy mnie ta dzisiejsza jazda jak stereotypowego wujka na weselu widok nowej butelki czystej. Tym bardziej, że to pewnie już taka ostatnia, bo nieopatrznie spojrzałem na prognozę na kolejne dni, gdzie wyłoniła mi się wizja minus pięciu na termometrze i wiatru około 30 km/h... Brr...
Komentarze (16)
Jak to po co? Podstawowe rzeczy trzeba tłumaczyć :) dynamo to światło, światło to życie, życie to radość, radość to uśmiech, uśmiech to grymas, grymas to ból, ból to zmęczenie, zmęczenie to hardkor. Nie wiem co było niejasne :)
Norbert, że żart to się domyśliłem, kwestia była jak go zrozumieć :) poza tym za leniwy jestem na liczenie zębów :))
Daniel - bez przesady z tym moim siłowym jeżdżeniem. Dziś przykładowo przez wiatr połowę trasy zrobiłem na środkowym z przodu i ani myślałem zmieniać. Twardo jeżdżę zazwyczaj z wiatrem, bo po prostu tak lubię, zamiast machać w powietrzu nogami. A w serwisie pytali czy nie chcę zmienić na dwa blaty ale biorąc pod uwagę, że być może kiedyś wyląduje w końcu z szosą w górach świadomie odmówiłem.
Spoko. Znaczenia cyferek dowiesz się jak po raz kolejny zarżniesz kasetę jeżdżąc siłowo. A wogole po co Ci trzy blaty z przodu jak używasz tylko jednego? Żeby było ciężej? Czy po prostu wciśneli Ci na serwisie co było ?
Norbert, jak się czyta te cyferki, bo nigdy nie wiem? Jest jakaś instrukcja :) Dla mnie jako laika język fachowy ograniczał się na: "największa z przodu i najmniejsza z tyłu" :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"