Mam wrażenie, że czas na urlopie to jakaś paskudna imitacja tego prawdziwego, który powoli leci sobie podczas dni roboczych. Kończy się o wiele za szybko i nie ma nad nim żadnej kontroli. Oszustwo :) Niestety wielkimi krokami zbliża się dzień sądu - od poniedziałku wracam do zwykłego trybu, znów wrócą korpoklimaty, które podczas wolnego mogłem zbywać tekstem" "mam to gdzieś, nie ma mnie w robocie". Oj, chyba za bardzo przyzwyczaiłem się do dobrego...
Póki co korzystam - nie będę przez ostatnie dwa dni robił tysiąca kilometrów, ale korzystam z przywileju wstawania o której mi się zachce, a tu już daje umysłowi dużo magii :) Dziś wyjechałem o 9:30, gdy jeszcze słońce biło się z lekkim deszczykiem o wygraną. Temperatura na dworze kosmicznie genialna - jak dla mnie kilkanaście stopni może być przez cały rok, ewentualnie z małym wyjątkiem na grudniowe święta, podczas których dopuściłbym na trzy dni trochę śniegu w celu utrzymania klimatu. A mam tak, że skoro temperatura mi odpowiada to automatycznie czuję się lepiej, co chyba widać po ostatnich wynikach na szosie (o góralu zapomnijmy).
"Kondomik" przez Mosinę, Dymaczewo i Stęszew poszedł dziś w miarę sprawnie, mimo podziwiania czerni asfaltu i wdychania spalin podczas trzech poczekalni spowodowanych remontami. Wiatr wiał dość przewidywalnie, samochodów mało - no i wycisnąłem jak dla mnie satysfakcjonującą średnią. Rowerzystów sporo, praktycznie każdy odmachiwał - i to też zaliczę jako plus tego jak na mnie niezwykle optymistycznego wpisu :)
Komentarze (5)
Oj, chyba czas szukać nowej pracy skoro odmawiają Ci podstawowego prawa każdego pracownika. Z Twoim doświadczeniem spokojnie byś coś normalnego znalazł, pomyśl o tym.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"