Wiuuu...

Piątek, 16 maja 2014 · Komentarze(0)
Jaki był dziś wiatr - każdy widział. Zerkając rano za okno na kładące się drzewa postanowiłem wyruszyć, ale nie ryzykować i odpuścić szosę, bo przy mojej średnio imponującej wadze pewnie zacząłbym jechać do tyłu przy pierwszym podmuchu i po dwóch godzinach byłbym 100 kilometrów od domu. Tyle, że wstecz :) 

Wsiadłem na crossa i niczym ciężarna hipopotamica ruszyłem do przodu, nastawiając się na przeżycie, a nie na żadne rekordy. Jazda przez miasto - jak zwykle urocza, pełna uprzejmych kierowców i zielonego światła. Sorry, opisałem właśnie swój wczorajszy sen. Jazda przez miasto klasyczna, pełna chamstwa, korków i ścieżek rowerowych. Postanowiłem pojechać do Murowanej Gośliny i wrócić z wiaterkiem w plecy. Pierwsza połowa zgodna z planem - wiatr urywał mi wszystko. Druga... taka sama, bo okazało się, że był jednak boczny, trochę mi tam niby pomagał, ale bez specjalnych chęci.

Na ścieżce w Owińskach znów grasuje pani z trzema pekińczykami. Ścieżka jest pieszo-rowerowa bez wydzielonych pasów, ma jakiś kilometr, jest z kostki. Dokoła pola, lasy. Więc gdzie na spacer z psami? Na ścieżkę oczywiście. Wymijanie tych czworonogów zdecydowanie można uznać za trening refleksu.

Trening jeden z tych, które się odbyły i nie chcę, żeby więcej się pojawiały. Średnia również A na weekend oczywiście zapowiadają burze i opady.

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa tbree

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]