Wczorajsza pogodowa sielanka już się skończyła, rano o dziwo nie padało, ale dmuchało zdecydowanie mocniej i jakoś tak mniej precyzyjnie, niby z południa, a realnie zawiewało czasem z lewa, czasem z prawa. Postanowiłem wykorzystać czas przed pracą i ruszyć jednym z moich ulubionych łuków, przez Mosinę i Żabno do Sulejewa.
Do Mosiny jechało się spoko. Do Mosiny. W Mosinie, zgodnie z ostatnią świecką tradycją ukazał się moim przyciemnionym okularami ślepiom wielki, ogromniasty korek, spowodowany remontem. Po kilku minutach stania w nim wkurzyłem się, zsiadłem z roweru, dotarłem do pierwszego skrzyżowania i zrobiłem objazd jakimiś bocznymi uliczkami, co pozwoliło mi zaoszczędzić pewnie z kwadrans i sporą ilość nerwów.
Do Sulejewa dojechałem już bez przeszkód, powrót jak zwykle z wiatrem o mentalności kobiety przed miesiączką, czyli marudnym i niezdecydowanym :) Średnia spokojna, ale raczej nie jest powodem do wstydu.
Komentarze (4)
Mam o tyle "dobrze", że często pracuję od 12-tej, więc czas jest. Choć nie powiem, czasem trzeba się ostro zmobilizować do wcześniejszego wstania :) dziś przerwa - zostałem pokonany przez wiatr i deszcz, który zaczął padać dokładnie w momencie gdy pompowałem koła w crossie :/
Trasa do Brodnicy jest bardzo zielona, ma jedną fajną górkę, jest w miarę prosta jeśli chodzi o kierunek, a co najważniejsze nie mijam całego miasta, żeby nią jechać, więc baaaardzo ją lubię :) no lepszego motywatora dziś nie mogłeś mieć :)
Raz jechałem tą drogą do Brodnicy i bardzo mi się ona podobała. Dzisiaj prawie dorównałem Ci średnią, ale musiałem cisnąć bo goniła mnie burza ;) I dogoniła, ale nie z mojej winy :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"