Najlepsze lekarstwo na syndrom dnia poprzedniego :)
Środa, 1 stycznia 2014
· Komentarze(2)
Kategoria Góry
Czyli rower! :) W górach...
Jak już wyparowało to, co miało wypracować ruszyłem uczcić nowy rok i koniec bólu głowy. Jechało się genialnie, wjazd do dolnej części Karpacza wypocil ze mnie ewentualne % na cały styczeń. Jedyny minus to boczny wiatr na wysokości zalewu w Sosnówce, który centralnie mnie przeniósł nawet nie wiem kiedy z pobocza w krzaki. Taka sytuacja.

Kółko zrobiłem pełne: Karpacz ze skrętem na Ścięgny, Sosnówka, Podgórzyn, Sobieszów, Piechowice i Jelenia. Gębą mi się sama śmiała, mimo że łeb jeszcze dawał znać o sobie :)
A poza tym to takich pierwszych styczniów życzę sobie co rok! :)
Jutro powrót do Poznania, będzie czas moze zasiąść na chwilę normalnie do kompa i ogarnąć wpisy, a nie męczyć się na tablecie.
Jak już wyparowało to, co miało wypracować ruszyłem uczcić nowy rok i koniec bólu głowy. Jechało się genialnie, wjazd do dolnej części Karpacza wypocil ze mnie ewentualne % na cały styczeń. Jedyny minus to boczny wiatr na wysokości zalewu w Sosnówce, który centralnie mnie przeniósł nawet nie wiem kiedy z pobocza w krzaki. Taka sytuacja.

Kółko zrobiłem pełne: Karpacz ze skrętem na Ścięgny, Sosnówka, Podgórzyn, Sobieszów, Piechowice i Jelenia. Gębą mi się sama śmiała, mimo że łeb jeszcze dawał znać o sobie :)
A poza tym to takich pierwszych styczniów życzę sobie co rok! :)
Jutro powrót do Poznania, będzie czas moze zasiąść na chwilę normalnie do kompa i ogarnąć wpisy, a nie męczyć się na tablecie.








