Dziś już tak różowo jak wczoraj nie było. W sumie to może i dobrze, bo świat w barwach rose wywoływałby u mnie permanentne torsje. Zimny, może niespecjalnie silny, lecz przede wszystkim zmienny wiatr zrobił swoje. Miałem wrażenie, że wciąż jadę albo pod albo z bocznym podmuchem. Skończyło się bez rewelacji, ale biorąc pod uwagę, że strasznie marzłem i nawet nie miałem się jak rozpędzić, może być.
Na pocieszenie zrobiłem instalację pt. "Szosa na tle rododendronów". Wszelkie copyrajty zastrzeżone. Miłośników sztuki współczesnej zainteresowanych wypożyczaniem instalacji do Zachęt i innych National Gallery proszę o kontakt przez BikeStats :D
/2935873
Komentarze (2)
Fakt. Choć właśnie spojrzałem na prognozę i robi się mniej ciekawie, szczególnie w temacie wiatru. Ale nie ma co narzekać, grudzień u nas lepszy niż w Egipcie :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"