Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2019

Dystans całkowity:1913.36 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:71:09
Średnia prędkość:26.89 km/h
Maksymalna prędkość:56.70 km/h
Suma podjazdów:6499 m
Liczba aktywności:32
Średnio na aktywność:59.79 km i 2h 13m
Więcej statystyk
  • DST 56.50km
  • Czas 02:04
  • VAVG 27.34km/h
  • VMAX 50.50km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 143m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ładniebnie

Poniedziałek, 2 grudnia 2019 · dodano: 02.12.2019 | Komentarze 16

Względem wczorajszego dnia zmieniło się niewiele - wciąż zapychające powietrze oraz wiatr ani przez sekundę nie zamierzający pomóc. Z atrakcji doszedł jedynie deszczyk momentami przechodzący w śnieżek (delikatny), który lekko mnie zestresował, bo co prawda nie było przymrozku, ale jednak szklący się asfalt przy temperaturze niewiele większej od zera zachęca do ostrożniejszej jazdy, szczególnie szosą :) Więc druga połowa to bardziej ostrożne stąpanie niż kłus.

Trasa to jedna z zachodnich wariacji: Poznań - Plewiska - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Komorniki - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.

Atrakcja dzisiejsza główna: zamknięte rogatki w Palędziu na dobre dziesięć minut, podczas których przejechały dwa składy. Nie ma co, stanie w chłodku przed szlabanem, szczególnie gdy człowiek się spieszy do roboty, nie jest ideałem spędzania wolnego czasu.

Przynajmniej niebo było ładne. Zawsze to coś.
Samotnicy dwaj
Grupówka na pustyni
W tle Wielkopolski Park NARODOWY
Reszta to dojazd do pracy.

Czas na podsumowanie listopada. Miesiąca dziwnego, bo nawet całkiem sympatycznego, a jednocześnie upierdliwego. Wyszło łącznie 1660 kilometrów, w różnych warunkach pogodowych - było i słońce, i deszcz, i wiatr, i jazda w ciemnościach, i w terenie. Stąd mikra średnia - 27,6 km/h. Za to wpadło chyba rekordowe prawie 200 kilometrów spacerowych, głównie oczywiście z psem :)

A propos... Wczorajszy wypad nad Dębinkę w komórkowym obiektywie :) Mam nadzieję, że fanklub będzie kontent :)
Czorna wiewióra - Las Dębiński, Poznań
Pudzian w żywiole - Las Dębiński, Poznań
Torpeda :) - Las Dębiński, Poznań
Warta nad Wartą - Las Dębiński, Poznań
Czy te oczy mogą kłamać? :) - Las Dębiński, Poznań
Jutro może być ciężko z kręceniem, bo na noc zapowiadane są przymrozki, a aktualnie pada deszcz :/ Jeśli rano będzie ślisko, nie będę ryzykował. A może być różnie, nawet z temperaturami sięgającymi... minus zera :) Screen autentyk, z dziś.




  • DST 52.10km
  • Czas 01:53
  • VAVG 27.66km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 207m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nepomucko

Niedziela, 1 grudnia 2019 · dodano: 01.12.2019 | Komentarze 15

Dziwnie się ten grudzień zaczął. Pogodą niby fajną: nie wiało mocno, a przede wszystkim wciąż na szczęście śniegu brak (i oby dalej nie było), a jednocześnie średnią: cały czas w powietrzu unosiła się niby to mgła, niby to smog, a wspomniany wiatr ani przez chwilę nie chciał pomagać, również wtedy, gdy flagi pokazywały, iż niby właśnie to robi. Nawet z górki nie miałem się jak rozkręcić, bo hamowało. Oj, znam ten motyw, kompletnie nie do wytłumaczenia i wiem, że walka z nim nie ma najmniejszego sensu, więc wynik jest jaki jest. Cieniutki.

Mimo wszystko nie ma co narzekać, bo mogło być gorzej. Grunt, że udało się miesiąc rozpocząć na rowerze, a co będzie w kolejnych dniach się okaże, bo jak zwykle pogodynki nie mogą dojść same ze sobą do porozumienia w temacie tego, co wieszczą.

Trasa to najklasyczniejsze "kondominium": Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań.


W Łodzi zatrzymałem się na chwilę przy Nepomucenie. Staruszek jest "lekko" zapomniany przez tutejszą parafię, a szkoda, bo nawet dość zgrabnie go wykonano.



W Luboniu rzucił mi się w oczy wóz "miłośnika" przyrody, wiozącego - zapewne gdzieś do paśnika - marchew. W sumie byłoby to całkiem miłe, gdybym nie wiedział, iż gdzieś w tle motywacji jest podtekst: zabić. Ale w przyszłości.

Na Opolskiej zniczy coraz więcej...

...a na polskich drogach wciąż bez zmian.